RSS
poniedziałek, 20 grudnia 2010
Drugie życie BoboVity

Goździki w foliowej torebce wietrzały i obrażały moje poczucie estetyki; goździki w słoiczku po Piotrusiowym deserku co prawda już nie wietrzały, ale wciąż wyglądały niezbyt ciekawie. Dlatego słój BoboVita otrzymał ubranko:

Wyhaftowanie pierniczka zajęło mi może pół godziny - niestety, chyba nie wyszło, jak należy, bo siostra określiła pierniczek jako kwiatek, zaś mąż w ogóle miał problem z rozpoznaniem, co to takiego...

A prawdziwe pierniczki już upieczone, miękną i czekają na dekorację, niknąc niepostrzeżenie w paszczy twórczyni, która nie umie się powstrzymać od pokątnego podjadania...

 

czwartek, 16 grudnia 2010
Lawendowość, czyli wielka wolta kolorystyczna

Całe życie byłam przekonana, że kolory typu lawenda czy wrzos zarezerwowane są dla bladych blondynek, mi zaś pozostaje śliwka i tym podobne. Tak było do czasu, kiedy dostałam od Mamy mojego Maćka śliczne zrobione na drutach bolerko oraz pozostałości po nim w postaci motka lawendowej włóczki. Nie mogłam się powstrzymać przed przerobieniem jej na coś - powstała taka oto czapka:

I od przodu, z kawałkiem autorki:

Wzór pochodzi z "Sandry" - co ciekawe, z numeru zatytułowanego "Szydełkowe lato"; może i rzeczywiście nie jest to odpowiednie nakrycie głowy na minus piętnaście stopni, ale na plus trzydzieści chyba też nie...

A do kompletu powstaje chusta z kwadratów (na zdjęciu pierwsza część wraz z moim cieniem):

Jej ukończenie stoi pod znakiem zapytania, ponieważ:

a) nienawidzę szydełkowego patchworku, bo przy piątym identycznym elemencie mam dość wszystkiego,

b) mam tylko jeden motek włóczki i nie jestem nawet pewna, czy wiem, jak się ona nazywa,

c) oraz - last but not least - dopadły mnie zaliczenia pod postacią dra Milana L., który oczekuje pracy do końca grudnia.

Ale nie tracę nadziei, że może za rok lub dwa w końcu tę chustę założę :)

 

16:26, waniliowosc
Link Komentarze (3) »
środa, 08 grudnia 2010
Świątecznie. Odsłona trzecia - anielska

Nareszcie udało się skończyć! Powoli przestawałam wierzyć, że w ogóle tego dokonam - czas mam głównie wieczorem, a z siłami różnie to bywa. Przedwczoraj wymiękłam i poszłam spać o dziesiątej, wczoraj zaś Piotruś dostał amoku i ganiał po pokoju do wpół do dwunastej... Kiedy w końcu zasnął słodko u boku pluszowej krowy, ja byłam tak wymordowana, że natychmiast zasnęłam równie słodko u boku Virginii W. Na szczęście rano mały postanowił odespać swoje nocne brewerie, a ja szybko zabrałam się za swoje papierki:

Wzór pochodzi stąd: http://www.candicecrafts.co.uk/index.html Mam nadzieję, że na zdjęciach coś widać - cierpię na chwilowy brak fotografa, światła i gimpa:

czwartek, 02 grudnia 2010
Świątecznie. Odsłona druga - bombowa

Po mniej więcej tygodniowym przestoju (małe dziecko i chory mąż to trochę za dużo na siły jednej półtorametrowej postaci) kolejne kartki zmaterializowały się wreszcie:

Kiedy pierwszy raz zobaczyłam kartki wykonane tą metodą, natychmiast stwierdziłam, że muszę spróbować. Wydają się być dużo bardziej czaso- i pracochłonne, niż są w rzeczywistości. Poza tym w końcu do czegoś się przydał papier w irytujące santa-clausy, którego sześć egzemplarzy zaplątało się do mojego świątecznego zestawu papierów - po pocięciu na małe paseczki motyw staje się w miarę znośny:

Bo co właściwie ma wspólnego Mikołaj z Bożym Narodzeniem? I co ma wspólnego ten brodaty cieć ze świętym Mikołajem?

A w środku - coś takiego:

Na warsztacie już ostatnie sztuki, może nawet uda się wysłać w rozsądnym czasie, a do następnej takiej masówki na szczęście jeszcze kilka miesięcy...

środa, 24 listopada 2010
Broszkowa wymianka i konkurs

U Anelagdam takie oto atrakcje:

Broszkowa wymianka na żywo http://lylis.blox.pl/2010/11/Wymienmy-sie-broszkami-na-zywo.html

Oraz http://lylis.blox.pl/2010/10/Robotkowo-literacki-konkurs-u-Aneladgam.html konkurs literacko-robótkowy, w którym zamierzam wziąć udział, choć jako niedoszła polonistka bardzo się wstydzę mojego nędznego wyniku...

11:33, waniliowosc
Link Komentarze (2) »
sobota, 20 listopada 2010
Świątacznie. Odsłona pierwsza - choinkowa

Powoli i opornie, ale - jakoś jednak idzie masowa produkcja kartek świątecznych. Z planowanych dziewiętnastu na razie gotowych jest trzynaście, jednak ciężko mi znaleźć chwilę niepotrzebnego czasu i zrobienie jednej zajmuje mi jakieś dwa-trzy dni... Tymczasem ciasto na pierniczki już dojrzewa na balkonie, czasu jest coraz mniej, mam nadzieję, że wyrobię się przed Nowym Rokiem...

A pierwsze tegoroczne kartki w ogólności i w szczególności wyglądają tak:

Kontynuacja - mam nadzieję - niebawem.

poniedziałek, 15 listopada 2010
The cruelest month

Najokrutniejszym miesiącem jest kwiecień - tak przynajmniej twierdzi T. S. Eliot. Ja jednak stawiam na listopad. Brak światła robi swoje,  powodując bezustanną ochotę na gorącą czekoladę oraz smętną muzykę dla nastoletnich frustratów. Nic, tylko zaszyć się w łóżku w towarzystwie książki - ale jak tego dokonać, kiedy ośmiomiesięczny maluch ciągnie za brzeg kołdry, domagając się tejże książki do zjedzenia i poszarpania?

Na pocieszenie jesienną porą zrobiłam sobie takie dwa maleństwa:

Zakładka i notesik zainspirowane zostały najpiękniejszym na świecie papierem do pakowania prezentów. Dostał mi się jedynie niewielki kawałek, ale wystarczyło na niewielki notes do zapisywania listopadowych wersów i mini-zakładkę (jakby na wymiar do wydań Biblioteki Narodowej - trzeba zacząć się uczyć, bo sesja zawsze przychodzi znienacka...)

13:59, waniliowosc
Link Komentarze (1) »
niedziela, 07 listopada 2010
A zacznę...

...trochę wbrew własnym upodobaniom kolorystycznym, bo - na różowo. Niedawno na świecie pojawiła się mała Zosia, a mnie spotkał ten zaszczyt, że zostanę jej chrzestną mamą. Wprawdzie chrzest dopiero na początku grudnia, ale na najbliższy czas przewiduję mnóstwo pracy nad kartkami bożonarodzeniowymi (w zeszłym roku zaczęłam za późno i dotarły do adresatów po świętach...), dlatego różowy aniołek już się pojawił i prezentuje się tak:

Wzór wynalazłam, będąc w ciąży - miał wisieć w pokoju synka. Okazało się jednak, że aniołek jest za mały, dlatego w ostateczności został wyhaftowany w innej wersji kolorystycznej i wylądował na kartce, a poszukiwania idealnego kandydata na stróża snów maluszka wciąż trwają...

środa, 03 listopada 2010
Zaczynam...

...bo czas w końcu zebrać się na odwagę i wyciągnąć swoje różne różności z szuflady. Różności, czyli robótki krzyżykowe, papierowe, szydełkowe i - sama nie wiem, co mi jeszcze do głowy wpadnie. Już niedługo pierwsze wpisy z prawdziwego zdarzenia. Mam nadzieję, że uda mi się tu zadomowić i, być może, znaleźć nawet paru czytelników :)

16:25, waniliowosc
Link Komentarze (3) »
1 , 2 , 3
 

Pocztowy podarek




W Hopmarcie do 1 maja


W Montażowni do 31 maja


U Carolinee do 3 maja


U Miriamarst do 1 maja


U Tulipanki do 4 maja


Mimowolne Zauroczenia - do 7 maja


U Lakuny do 5 maja


parapetówa u Magdora do 30 kwietnia


U G-A do 31 maja


W Craftstudio do 1 maja


U Donik do 15 maja


U Ayeedy do 7 maja


U Ankan do 3o kwietnia


U Młodej Kobiety do 15 maja


W CraftHouse do 1 maja
Sklep Crafthouse